Potwór w słuchawce, czyli rozmowy telefoniczne

Bezpośrednia rozmowa z ludźmi nie stanowi dla mnie żadnego problemu. Angielski rozumiem bez jakiś większych komplikacji, choć jeżeli zdarzy mi się jakieś słowo, którego nie rozumiem, zawsze staram się wyłapać z kontekstu o czym mowa. Dużo pomaga również mimika i zachowanie rozmówcy. Natomiast rozmowa przez telefon nie jest już tak intuicyjna. Przez słuchawkę gorzej słychać, nie widać tej drugiej osoby i z reguły ciężko jest wychwycić nastrój. Jednym z moich nowych obowiązków w pracy, będzie właśnie odbieranie telefonów. Dla mnie wiąże się to ze stresem. Łapki mi się pocą, słuchawka wyślizguje z rąk i z reguły moje bicie serca jest głośniejsze niż głos mojego rozmówcy. Aaaa, help!

Angielskie akcenty! Boziu przenajświętsza, nawet nie wiecie jakie ludzie potrafią mieć akcenty! Dla mnie to istna apokalipsa i tragedia. Zdarza mi się, że czegoś nie rozumiem i jak ta przygłucha Grażyna, proszę o powtórzenie. I wiecie co, powtórzenie raz czy dwa to pikuś, ale pięć razy to już lekko za dużo. Czasami tłumaczę się tym, że moim otoczeniu jest głośno i nie słyszę wszystkiego. 😉

 Jednym z największych koszmarów (taki trochę śmieszny koszmar) są akcenty indyjskie. Łomatkobosko! Ci ludzi mają w nosie angielski. Oni uwielbiają łączyć angielski z jakimiś dziwnymi indyjskimi słowami. To jest dopiero hardcore! Co drugie słowo jest inaczej wymówione, przekręcone albo litera zjedzona.. apokalipsa! 😀 Ja wiem, że nikt nie jest idealny, zwłaszcza gdy język angielski nie jest językiem ojczystym.. ale najczęściej mówią tak ludzie, którzy są już tutaj więcej niż 10 lat. Tak, tak – sprawdzone info wielokrotnie.

Ludzie niczym karabiny maszynowe.. blablablablablablablabla i co? Jeden wielki bełkot.  Ja rozumiem, że czas to pieniądz, ale litości! Weźże człowieku zwolnij, bo i tak będziesz musiał powtórzyć 2 razy.. ewentualnie 5. 😉

Zdaję sobie z tego sprawę, że praktyka czyni mistrza oraz to, że im więcej telefonów będę odbierać tym bardziej będę się z tym oswajać.. ale najpierw chyba muszę sobie zdać sprawę, że ludzie przez słuchawkę nie gryzą. 😉

Powiem Wam jeszcze, że jak przyjechałam tutaj w 2015 roku, to przez kilka dni pracowałam w centrali taksówkarskiej. Najbardziej stresująca praca w życiu! Telefon to była moja zmora, naprawdę! Po kilku dniach, razem właścicielem stwierdziliśmy, że to nie jest praca dla mnie. Ufff!

Teraz Wasza kolej – macie jakieś doświadczenie w rozmowach telefonicznych za granicą? Jakieś kwiatki telefoniczne? Z chęcią posłucham Waszych historii, może ktoś miał podobnie jak ja? Piszcie, piszcie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Powiązane posty