Londyn da się lubić!

londyn oyster card
londyn

Wszyscy doskonale wiemy, że Londyn nie jest tanim miastem – tak samo jak każda inna Europejska stolica. Wszyscy są wiecznie w biegu, nie mają czasu, ‘robią’ pieniędze. Ja też na początku byłam taka sama. Liczyła się tylko praca i praca. Nigdzie nie wychodziłam bo byłam zbyt zmęczona ‘by żyć’. Na szczęście z upłwem czasu zaczęłam doceniać to miasto i zauważyłam, że Londyn nigdy nie śpi. Tutaj wiecznie coś się dzieje. Miliony miejsc do zobaczenia, jeszcze więcej do spróbowania i przeżycia. Przegapiłeś fajny koncert? Nie martw się, Londyn ma tyle do zaoferowania, że nie starczy Ci życia, aby wszystko zobaczyć i doświadczyć na własnej skórze.

Moja subiektywna lista rzczy, za które lubię tutaj mieszkać. Oczywiście znalazłabym rzeczy, które mnie irytują i mnie wkurzają, lecz dzisiaj skupimy się na samych dobrociach.

Darmowe muzea, wydarzenia kulturalne

Mogę śmiało powiedzieć, że Londyn jest miastem darmowych muzeów. Gdzie się nie obejrzysz, tam wejdziesz za darmo. Tylko nie polecam iść do jakiegokolwiek muzeum w weekend albo święta. Dzikie tłumy i gigantyczne kolejki – gratis. W sumie dopiero teraz się zorientowałam, że jeszcze nie napisałam Wam listy z darmowymi muzeami. 😀 Nadrobię jak najszybciej i podlinkuję tutaj.

Powiedzcie mi, które z darmowych muzeów lubicie najbardziej?

Produkty spożywce z całego świata

Och, jak ja byłam zachwycona jak weszłam kilka lat temu po raz pierwszy do angielskiego Tesco! Niekończące się alejki, półki pełne produktów z całego świata – magia i ekscytacja razy milion! Pamiętam, jak stałam przy półce z gorącą czekoladą – jejku, ile tego było! Ciężko było mi wtedy zdecydować co chcę.. ba! Teraz mam tak samo 😉

Wszelkie azjatyckie czy indyjskie sekcje w sklepach, zawsze były dla mnie niewiadomą. Ale tutaj to istne szaleństwo. Ja do dzisiaj nie wiem, do czego służą te wszystkie sosy, grzybki czy inne robaczki. Niemniej jednak fajnie jest mieć wybór i jak ktoś się na tym zna, to super. Poznając kuchnie z jakiegoś zakątka możesz mieć pewność, że znajdziesz wszystkie potrzebne składniki.

Kuchnia całego świata na wyciągnięcie ręki

Te wszystkie restauracje oferujące najróżniejsze dania – jak ja je kocham! Ilekroć mam na coś ochotę (a sama jeszcze nie wiem na co), z pomocą przychodzą mi aplikacje do zamawiania jedzenia. O matko, jaki tam wybór! I za ten wybór kocham Londyn. I za to, że mogę zamówić jedzenie o 23 i ono wciąż dojedzie.

Gdy jeszcze mieszkałam w Słupsku, to jedyną opcją po 23 był tylko i wyłącznie McDonald i to jeszcze bez dowozu. I co wtedy robiłam? Byłam wielce niepocieszona i wsuwałam kanapkę z dżemem. Do burgera jej było daleko, no ale cóż. 😉

Zakupy przez internet

Jeżeli zamówisz coś o 10 rano, to możesz się spodziewać, że kolejnego dnia zapuka do Ciebie kurier. Wyprzedaż w H&M, proszę bardzo – wchodzisz na stronę, kilka kliknięć i już masz to w domu. Brakuje Ci makaronu, a w weekend przychodzą znajomi? Możesz zrobić zakupy przez internet. I powiem tak – to jest super opcja, gdy muszę kupić 5 kartonów mleka, czy środki czystości – wszystko przyjedzie pod drzwi, a ja nie dorobię się trzeciego garba. Zrobienie zakupów przez internet to naprawdę super opcja. Korzystam często i dzięki temu nie muszę po pracy stać w kolejkach ani tłuc się autobusami do najbliższego marketu i wracać obładowana jak wielbłąd.

Wolność

Wychodząc rano (czy nawet w ciągu dnia) do sklepu, będąc odzianą tylko w pidżamę, gwarantuję, że nikt nie zwróci na Ciebie uwagi. Londyńczcy nie zwracają uwagi na takie szczegóły. I to jest fajne.

Transport

W Londynie sieć kominukacyjna jest na tyle rozwinięta, że w moim przypadku posiadanie auta to strata pieniędzy. Wszędzie gdzie chcę dojechać jest jakieś połączenie. Nie potrzebuję dodatkowego stresu w moim życiu pt: “Gdzie mogę zaparkować auto i ile będzie mnie to kosztować?” Jeżeli nie wiem jak dojechać, to odpalam aplikację CityMapper i już wiem jak dojechać, ile będzie mnie to kosztowało oraz ile czasu zajmie mi podróż. Bez tej appki byłabym w szczerym polu. 😉

Charity Shop

Moje ulubione sklepy. Kocham ponad życie i czasami potrafię spędzić cały dzień jeżdżąc do moich ulubionych, które są rozsiane po całym Londynie. Ileż ja perełek tam złowiłam! Uwielbiam grzebać na półkach z pierdołami – jakieś naszyjniki, kolczyki, guziki, kartki.. talerze, łyżki i różnego rodzaju obrazy ścienne – wchodząc do charity shopu czuję się jak jakiś łowca skarbów! 😀

Lasy, parki i wszelkie zielone skwery

Uwielbiam to, że w Londynie na każdym kroku mogę znaleźć kawałek zielonej przestrzeni. Tutaj nikt mnie nie przegoni z trawnika, bo “trawa nie jest od deptania”, albo nie zdarzy się tak, że park jest zamknięty na cztery spusty. Zdarzyć się może jednak to, że przy niektórych dzielnicach znajdują się parki tylko dla mieszkańców i jedyne co mogę zrobić, to usiąść pod płotem i pooglądać biegające dzieci. 😉

Około 47% powierzchni  Londynu jest „zielone” -  Według ankietowanych informacji o 'zielonych terenach', aż 33% Londynu to siedliska przyrodnicze na otwartej przestrzeni, a szacuje się, że dodatkowe 14% stanowią prywatne, domowe tereny ogrodowe.

Jeżeli ktoś z Was jeszcze nie czytał o parkach i super punktach widokowych w Londynie czy o moim ulubionym Pergola Hill Gardens to poniżej znajdziecie podlinkowane artykuły ↴

Teraz mam pytanie do Was – za co Wy lubicie Londyn? Może jest coś jeszcze, czego ja nie wymieniłam, a chcielibyście się podzielić?

Zapraszam do dyskusji w komentarzach. ↴

2 comments
Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powiązane posty